Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Europejskie absurdy – czyli o niecodziennych pomysłach unijnych posłów, cz. 3

Europejskie absurdy – czyli o niecodziennych pomysłach unijnych posłów, cz. 3

Parlament Europejski, jako najważniejsza instytucja w całej UE jest tworem, gdzie pracują ludzie z całego świata. To tu w Parlamencie debatują politycy z Unii Europejskiej i podejmują najważniejsze dla całej Wspólnoty decyzje. Ale czy na pewno najważniejsze?

Komu zależy na tym by uchwalać dziwne unijne przepisy? Sądzić możemy, że duży wpływ na decyzje euro posłów mają lobbyści, którzy za wszelka cenę chcą nakłonić polityków, aby zaakceptowali projekty zmian w prawie unijnym – co nie koniecznie idzie w parze z rozsądkiem.

Tym razem politycy puścili przysłowiową „wodzę fantazji” nad projektami ustaw, regulującymi sprawy gospodarstw rolno-przemysłowych. Są to często te miejsca, do których do prac sezonowych wyjeżdżają nasi rodacy. Ale nie o tym mowa w zapiskach parlamentarzystów, ale o tym jak powinno wyglądać nowoczesne unijne gospodarstwo rolne. Czytając to co proponują politycy nie sposób się nie uśmiechnąć :)

Najważniejszym punktem w zmianach jest dostosowanie klatek dla kur pod unijne wymogi. Muszą być one w pełni wyposażone, mieć oddzielne miejsce na pokarm, wodę, a także posiadać specjalną grzędę, gdzie kura będzie znosiła jajka. Można by powiedzieć, że to taki apartament dla zwierząt gospodarczych. Może i udałoby się nam przymknąć oko na zapisy mówiące o wyglądzie klatki, ale kiedy wczytując się w propozycję zmian można odnaleźć sformułowania, że „kura powinna stać w klatce pazurami do przodu”, to czasem warto by się zastanowić, czy oby na pewno nie pomyliliśmy instytucji, o której cały czas jest mowa.

No cóż, widać nie każdy musi przecież znać się na zawiłych i trudnych unijnych przepisach. Parlament zatwierdza przepisy, a my musimy się dostosować. Jakby to powiedział jeden z czołowych polskich polityków „to ludzie są dla ustaw, a nie ustawy dla ludzi”. I chyba coś w tym jest, prawda?