Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Holandia z ograniczeniami

Holandia z ograniczeniami

Co łączy mieszkańców kraju tulipanów i naszych rodaków? Różnice kulturowe można odczuć podczas powitania ze znajomymi Holendrami. W odróżnieniu od Polski, podawanie rąk tutaj nie jest tak popularne. Zwyczaj ten praktykowany jest jedynie przy spotkaniach biznesowych, choć nie jest to tak powszechne w biurach i dużych zakładach pracy.

Tolerancja z ograniczeniami

Holendrzy są otwarci. Normalną rzeczą jest rozmowa z przypadkowo spotkaną osobą w przedziale pociągu, tramwaju, na przystanku czy w poczekalni urzędu. Nie zaszkodzi pozdrowić się nawzajem “dzień dobry”, czyli “hude dah” (fonetyczne), albo zwykłym “hello” także w większych miastach.

Polaków kultura holenderska niczym nie zaskakuje. Ludzie są kulturalni, ale nie do końca tak tolerancyjni, za jakich uchodzą. Jest to taka tolerancja z ograniczeniami. Mimo liberalnego prawa i wywołujących dyskusje tematów, jak adopcja dzieci przez pary homoseksualne, Holendrzy nie są tacy liberalni. W rzeczywistości można spotkać się z konserwatyzmem i tradycjonalizmem, w szczególności ze strony ludzi starszych.

Protestant i katolik

Religia dzieli Holendrów. Protestanci i katolicy nawet na pierwszy rzut oka wyglądają inaczej. Nie noszą specjalnych oznaczeń, ale wystarczy odwiedzić ich domy. Protestanckie są prościej urządzone i bardziej “czarno-białe”, a gospodarze ugoszczą kawą i ciastkiem, mówiąc “mniej jest więcej”. Dom katolików będzie bardziej kolorowy, zaś do kawy dostaniesz talerz ciastek i może nikt nie powie “czym chata bogata”, ale tak się zachowa.

W Holandii – krainie kwiatów – odwiedzając znajomych Holendrów, wypada kupić kwiaty, w dobrym guście jest wręczyć je gospodyni. Ewentualnie można tę tradycję podeprzeć butelką dobrego wina, za którą nikt się nie pogniewa.

Wspólna pasja

Polaków i Holendrów łączy na pewno jedno – piwo. Jedni i drudzy to piwosze. W Holandii jest kilka marek dobrych piw, na Heinekenie zaczynając, a na Grolshu kończąc. W spożywaniu tego trunku różnica jest jedna: Holendrzy piją w barach, a Polakom zdarza się w parku na ławce – co często kosztuje więcej niż wizyta w dobrym pubie.