Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Mazurek Dąbrowskiego w Brukseli. Polskie korzenie królowej Matyldy

Mazurek Dąbrowskiego w Brukseli. Polskie korzenie królowej Matyldy

Wielu Polaków wyjeżdża do pracy za granicę. Dla niektórych jest to jedyne wyjście z trudnej sytuacji finansowej, inni pragną zmiany klimatu i są ciekawi świata. Decydujemy się na wyjazd w nieznaną, trzymając w jednym ręku szczoteczkę do zębów, a w drugim cały wianuszek umiejętności i cech charakteru. Jeżeli dotrzemy już do celu naszej podróży, pragniemy zakotwiczyć statek i zbudować „Dom”.
Tradycja a codzienność… czy mogą mieszkać pod jednym dachem?

Zdobywając nieznany teren niczym współcześni Kolumbowie można postąpić na dwa różne sposoby. Zaadoptować wyniesione z domu rodzinnego tradycje, lub też zwyczajnie się od nich odciąć, powielając zachowanie otoczenia, dostosowując się do niego całkowicie i bez reszty. Ludzka natura jest niesłychanie skomplikowana. Nadajemy pozytywne, jak i negatywne cechy różnym narodowościom zapominając, że sami nosimy ich sporo na sobie. Polacy za granicą są albo niesłychanie rzetelnymi pracownikami, którym można powierzyć własne interesy, bez obawy porażki czy zaniedbań. Ale także postrzegani jesteśmy, jako pijacy, złodzieje i lenie, często wrzucani do worka z sąsiadami – Rosjanami, choć to przekonanie odchodzi powoli w niepamięć.

Pierwsza Gwiazdka nadziei.

Żona obecnego króla Belgii, Matylda jest z pochodzenia Polką. Jej dziadek, hrabia Leon Komorowski opuścił ojczyznę po II wojnie światowej. Na obczyźnie przyszła na świat jego córka Anna Maria Komorowska, która z kolei urodziła „królową belgijskich serc”. Jest to najczęstsze określenie niezwykle mądrej i radosnej żony króla Filipa. Matylda nie zna języka polskiego, gdyż jej matka uznała tę umiejętność za niepotrzebną i zbyteczną. Choć jak sama twierdzi, stara się wychowywać swoje dzieci inaczej, uświadamiając o genetycznych korzeniach i pochodzeniu. Szalonym pomysłem byłoby piętnować matkę królowej za odebranie jej polskiej tożsamości, umiejętności porozumiewania się w języku swoich przodków. Jest to niezwykle indywidualna kwestia i przemyślany wybór. Ale jedno pozostaje bezsprzeczne. Gdyby Matylda, choć raz zasiadła przy wigilijnym stole w Polsce, gdyby poczuła atmosferę rodzącej się nadziei. Gdyby z dziecięcą naiwnością wyczekiwała pierwszej gwiazdki, aby w końcu przełamać się opłatkiem uroniwszy łzę szczęścia, to być może udałoby się odnaleźć przejawy polskości nie tylko w żyłach, ale i w codziennym kontemplowaniu polskiej tradycji.

Czy jeśli wyzbędziemy się wszystkich wartości i tradycji kraju, z którego pochodzimy to nie staniemy się niewidoczni?