Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Niezastąpiony surowiec, czy trucizna? Ropa z Kanady pod lupą

Niezastąpiony surowiec, czy trucizna? Ropa z Kanady pod lupą

Człowiek, podejmując decyzje dziś, przekonuje się o jej konsekwencjach z większym, lub mniejszym opóźnieniem. Jeśli dotyczy to spraw zawodowych, czy też osobistych konsekwencje zaskoczyć mogą, co najwyżej bliską rodzinę i nas samych. Inaczej wygląda sytuacja, w której jedna decyzja może zaważyć na losach całej ludzkości w przyszłości.

Laureaci w obronie środowiska naturalnego.

Komisja Europejska otrzymała nietypowy list, w którym grupa laureatów Nagrody Nobla zachęca do wprowadzenia przepisów ograniczających import kanadyjskiej ropy pochodzącej z tzw. piasków roponośnych do państw Unii Europejskiej. Jak podał “The Guardian”, pod listem podpisało się 21 wybitnych osobowości z Desmondem Tutu na czele. Wśród argumentów przeciwko importowi znalazł się fakt degradującego środowisko naturalne wpływu ropy, pochodzącej ze złóż w kanadyjskiej prowincji Alberta.

Więcej na temat Unii Europejskiej przeczytać można w artykule:
Pij mleko, będziesz zdrowy. Polskie mleko na światowych rynkach.

W 2011 roku Komisja Europejska zaproponowała możliwość wprowadzenia do dyrektywy współczynnika emisyjności dla poszczególnych gatunków ropy. Uwzględniałyby one łączne emisje, generowane od wydobycia ze złoża do spalenia paliwa w silnikach pojazdów. Niemniej jednak prace nad tą dyrektywą, dotyczącą jakości paliw nadal trwają w ramach Komisji Europejskich.

Surowiec wydobywany z kanadyjskich złóż jest dużo bardziej energochłonny w procesie wydobycia i wstępnego przerobu. Gdyby przepisy KE weszły w życie, stałaby się ona automatycznie niekonkurencyjna wobec innych, dostępnych gatunków ropy. Kanadyjski rząd zdecydowanie protestuje przeciw dyskryminacyjnej jego zdaniem polityki Komisji.

Przerzucanie się argumentami w przypadku, kiedy chodzi o ochronę naturalnego środowiska nie ma żadnego znaczenia. Niestety zazwyczaj w tego typu sytuacjach po przeanalizowaniu wszystkich „za i przeciw” zostaje jeden, decydujący – pieniądze. Tyle tylko, że za kilkadziesiąt lat trudno nam będzie zniwelować skutki zanieczyszczeń, powodujących degradację środowiska, w którym nasze dzieci i wnuki będą miały okazję zamieszkiwać.