Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Praca na budowie za granicą

Praca na budowie za granicą

W Polsce zaczyna brakować dobrych fachowców budowlanych. Większość z nich znalazła już zatrudnienie za granicą. Stefan wyjechał do Anglii prawie półtora roku temu. W Polsce zapracował sobie na miano złotej rączki. – Może zabrzmi to nieskromnie, ale często chwalono mnie za fachowość. Jednak nie miało to przełożenia na zarobki – wspomina.

Chciał to zmienić. Było mu obojętne, czy zatrudnienie znajdzie w Irlandii, czy Wielkiej Brytanii. Wiedział, że pensja i tak będzie wyższa. Wysłał CV do kilku agencji. Został wybrany, mimo słabszej znajomości języka angielskiego. Rekrutującym zaimponował wieloletnim doświadczeniem zawodowym.

Narada z kierownikiem

Stefan pojawia się w pracy kilka minut przed ósmą. Przebiera się w robocze ubranie, które dostarczył pracodawca. Później udaje się na krótkie spotkanie z kierownikiem budowy. Przełożony rozdziela zadania. – Czasem do moich obowiązków należy malowanie ścian, innym razem układanie płytek chodnikowych. Tak było w pierwszym dniu po przyjeździe – mówi. Inne obowiązki to np. murowanie, tynkowanie, a także burzenie ścian. Nie sprawia mu to trudności, bo podobne zadania wykonywał w Polsce. O godzinie 11 ma pierwszą przerwę. Kolejna następuje zazwyczaj między godziną 15 a 16. Wtedy wraz z kolegami z pracy je lunch. Na budowie jest przeważnie do 18.

Eliminowanie błędów

Najpierw Anglicy zaproponowali Stefanowi umowę na rok z możliwością przedłużenia. – Gdy ją podpisywałem, lekko drżała mi ręka. Trochę się bałem wyjazdu i zmian, ale nie żałuję – opowiada.

Stefan zaimponował pracodawcy. Od samego początku wykonywał bardzo sumiennie wszystkie zadania. Przyznaje jednak, że momentami było ciężko. Problemy wynikały ze słabej znajomości języka obcego. – Koledzy nie zawsze mogli pokazać narzędzia, które będą mi potrzebne. Mówili po angielsku, a ja brałem nie te, co potrzeba – wspomina. Ale dodaje, że nic nie popsuł.

Wieczorami siadał nad słownikiem. Uczył się kolejnych zwrotów oraz wyrazów związanych z budownictwem. Z czasem popełniał coraz mniej błędów. Przełożeni docenili to. Zaproponowali mu nową umowę. Tym razem już na czas nieokreślony. – Przed wyjazdem mówiono mi, że jest taka możliwość. Jednak wtedy myślałem, jak wytrzymać tylko ten rok – opowiada.

Stefan mówi, że bardzo podoba mu się na Wyspach. Początkowo miał kłopoty z ruchem lewostronnym, ale już się przyzwyczaił. Zadowolony jest przede wszystkim z zarobków. Dostaje 8,5 funta (49 zł) za godzinę. W Polsce często miał taką dniówkę. Przypomina też, że pracodawca pomógł mu znaleźć mieszkanie. – Czasem tęsknię za rodzinnymi stronami. Na razie wracam tam na urlop, ale kiedyś wrócę na stałe – kończy.

Coraz trudniej wyjechać

Zagraniczne firmy ciągle szukają pracowników budowlanych nad Wisłą. Stawiają im jednak coraz wyższe wymagania. Zazwyczaj kandydat musi posiadać minimum trzyletnie doświadczenie zawodowe. – Sam staż nie gwarantuje jednak zatrudnienia za granicą. Od zainteresowanych wymaga się też znajomości języka obcego w stopniu komunikatywnym – mówi Rafał Mroziewski z ICC Staff. Dodaje, że starający się o stanowiska kierownicze muszą posługiwać się biegle angielskim, niemieckim lub francuskim.

Jednak szansę na zatrudnienie mają także osoby bez znajomości języka. W takim przypadku agencja wysyła grupę pracowników (5–10 osób), w której przynajmniej jedna osoba dobrze mówi po angielsku, niemiecku lub francusku. Ona tłumaczy polecenia i objaśnia zadania pozostałym. Ale takich ofert jest coraz mniej. Zdarza się za to, że firmy rekrutują pracowników, którzy jeszcze przed wyjazdem uczestniczą w kursie językowym. Wówczas poznają słownictwo potrzebne do codziennych rozmów, a także wyrazy związane z pracą na budowie.

Zarobki rekompensują

o fizyczna praca. Nie każdy się do niej nadaje, nie wszystkim pozwala na to zdrowie. Czasem na budowie trzeba spędzić po 10–12 godzin dziennie, również przy padającym deszczu lub śniegu. Najczęściej chęć wyjazdu zgłaszają ludzie młodzi, między 20. a 30. rokiem życia. Ale nie brakuje też kandydatów po pięćdziesiątce. CV przysyłają także osoby z… wyższym wykształceniem. – Ostatnio zgłosił się do nas nauczyciel, który teraz pracuje w Niemczech jako zbrojarz i doskonale sobie radzi – opowiada Iwona Surowiecka z firmy Wodbud. Dodaje, że w tej branży liczy się chęć i motywacja do pracy. Prawdziwy boom ofert zaczyna się wczesną wiosną. Najwięcej pracy jest latem, a najmniej zimą. Umowy podpisywane są na kilka miesięcy lub na czas nieokreślony. Często pracodawcy oferują zakwaterowanie, dają ubranie robocze oraz narzędzia. Wynagrodzenie zależy od stanowiska. Jednak nawet na tych najniższych stawki są przeważnie cztery razy większe niż w Polsce.

Formalności w agencji

Kandydaci muszą przygotować CV, ewentualnie wypełnić formularz osobowy. Zawsze trzeba podać dane kontaktowe, informacje o doświadczeniu zawodowym, wykształceniu oraz ukończonych kursach. Potrzebne są też referencje. Najlepiej, aby były napisane przez ostatniego pracodawcę. – Niektórzy kandydaci byli zatrudnieni nielegalnie. Dlatego pracownikom agencji ciężko jest zweryfikować takie informacje – przekonuje Rafał Mroziewski. Kandydat musi dostarczyć zaświadczenie o niekaralności, świadectwa pracy, dokumenty potwierdzające ukończenie szkół oraz kursów. Konieczne jest także zaświadczenie o stanie zdrowia, wystawione przez lekarza medycyny pracy. – Przeciwwskazania do wykonywania danego zawodu eliminują niestety kandydata – wyjaśnia Aneta Stasiak z Dories Aria Doradztwo Personalne i Strategiczne. W dalszej fazie rekrutacji wymagane będą jeszcze trzy zdjęcia.

Test i wyjazd

Bardzo często kandydaci poddawani są testom praktycznym. Zadania zależą od stanowiska, o jakie się starają. Stolarze mogą zostać poproszeni np. o wycięcie otworów w drewnie, malarze o pomalowanie fragmentu drewna. – To weryfikacja informacji podanych w CV. Jeśli kandydat nie potrafi wykonać prostych zadań, to nie zostanie zatrudniony – mówi Iwona Surowiecka. Przypomina, że jeden z egzaminów polegał na kręceniu cęgami. Mężczyzna robił to dobrze i otrzymał pracę. Ale za granicą nie potrafił lub nie chciał już tego wykonywać. Niektórzy na obczyźnie sięgają po alkohol. Później chodzą nietrzeźwi na budowę. Jednak umowy z nimi są natychmiast rozwiązywane. Tracą pracę i mają problemy ze znalezieniem kolejnej. Ogólnie nasi rodacy mają dobrą opinię i są potrzebni w wielu krajach. – Polacy są pracowici, a do tego wszechstronni. Zagraniczni pracodawcy uważają ich za dobrych specjalistów – podsumowuje Aneta Stasiak.