Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Przeżyć rok w Londynie za 7 tysięcy funtów

Przeżyć rok w Londynie za 7 tysięcy funtów

Płacić rachunki, kupować jedzenie, pojechać do Polski i na wakacje, normalnie żyć – a wszystko to za 19 funtów dziennie. Czy to możliwe? Czy Polak potrafi? Właśnie ruszył internetowy pamiętnik, który opisuje przygody związane z oszczędnym życiem.

– Mieszkam i studiuję w Londynie ponad 3 lata. Policzyłem swoje wydatki z ostatniego roku i wyszło, że wydałem około 20 tysięcy funtów – mówi Polak występujący w sieci jako Kapsel. – To stanowczo za dużo. Połowę pieniędzy wyrzuciłem w błoto, jedząc w restauracjach i pubach, paląc papierosy, wydając na telefony… Z nowym rokiem postanowił więc wprowadzić zmiany w życiu i zredukować wydatki do 7 tysięcy funtów. Jego zamiarem jest też relacjonowanie wszystkiego w Internecie, zbieranie rachunków i porad od innych Polaków.

Największy problemem może okazać się rzucenie palenia papierosów i ograniczenie alkoholu. – Będzie się to wiązało z całkowitą zmianą stylu życia – mówi Kapsel. – Nie będę już w stanie jeść w pubach czy knajpach, muszę zacząć gotować w domu…

Przyznaje także, że wyzwanie to zmieni jego postrzeganie wśród znajomych. – Teraz będę musiał spotykać się z nimi w domu, przy herbacie. To jest trochę eksperyment społeczny – mówi bloger. – Zastanawiam się, kto bardziej może się ode mnie odwrócić, polscy czy angielscy znajomi. Przekonam się, czy spotykali się, bo fajnie się piło i paliło, czy jednak chcieli ze mną rozmawiać.

Życie w Londynie niesie ze sobą wiele pokus, nie wszyscy potrafią im się oprzeć, niektórym jednak się udaje. – Rozejrzałem się dookoła, znajomi pokupowali mieszkania, mają oszczędności. Okazało się, że znam ludzi, którzy naprawdę żyją za 10-11 tysięcy, i spokojnie dają sobie radę. Większość Polaków zarabia tutaj 15-16 tysięcy i są w stanie odłożyć 4-5 tysięcy rocznie. Czyli realnie żyją za 10-11. Policzyłem więc i wyszło mi, że ja mogę za 7, co daje 583 funty miesięcznie i 19,18 funta dziennie…

Kapsel przyznaje, że można przeżyć za jeszcze mniej. – Jestem przekonany na 100 procent, że są ludzie, którzy powiedzą, że 7 tysięcy funtów to kwota, za którą można spokojnie przeżyć rok w Londynie. Jestem też pewien, że są Polacy, którzy wydają mniej. Każdą kwotę trzeba jednak dopasować do indywidualnych predyspozycji i przyzwyczajeń danej osoby.

Cały rok 2008 ma być oszczędny i rozsądny, ale bez popadania w paranoję. – Mieszkanie w 10 osób w jednym domu nie wchodzi w rachubę – pisze na blogu Kapsel. – Nie chcę też jeść tylko fasolki z ASDA i chodzić półtorej godziny codziennie na uczelnię na piechotę, żeby zaoszczędzić na biletach. Chcę zracjonalizować swoje wydatki, żyć skromnie, ale też normalnie.

Blogerowi chodzi także o wzbudzenie dyskusji. Chciałby przekonać siebie i innych, jaka jest wartość funta, znaleźć najtańsze przepisy, zbudować katalog polskich sposobów na tanie i rozsądne życie.

– Dla mnie zawsze wartością była paczka papierosów, czyli 6 funtów. To była jednostka rozliczeniowa. Teraz jestem już kilka dni bez palenia i widzę, że jak pomnożysz 6 funtów razy 365 dni w roku, to wychodzi ogromna oszczędzona suma. Podobnie z piciem piwa.

Przez te pierwsze kilka dni uświadomiłem sobie, że za 2 funty można się spokojnie najeść. Kupuję jedzenie w supermarketach, zacząłem gotować. Jest to jeszcze dla mnie paranoja, bo przygotowuję to, co jadłem w pubach. Przecież ja codziennie wychodziłem gdzieś na lunch, kupowałem hamburgera, colę albo browara! Po pracy piłem w pubie piwo i zamawiałem jedzenie. W domu miałem tylko jakiś jogurt albo banana, lodówka była zawsze pusta. No, może jakieś piwo by się zawsze znalazło. Ciekawe jest to, że teraz wchodząc do sklepu uczę się cen. Nie wiedziałem, że bułka kosztuje 23 pensy…

Kapsel chciałby zachęcić czytelników do stworzenia wspólnie katalogu polskich sposobów, jak tanio przeżyć. – Zacząłem już to robić – mówi. – Ktoś mi poradził, by kroić o połowę cieńsze plasterki cytryny i już wydaje się mniej – śmieje się. Bloger dostaje też maile, w których czytelnicy zwracają uwagę, iż mamy bardzo dużo małych opłat, które po podliczeniu dają olbrzymie sumy. To właśnie w nich można szukać oszczędności – w opłatach za prowadzenie konta, rachunkach telefonicznych, zleceniach przelewu, ubezpieczeniu telefonu.

Pisanie bloga ma też inne uzasadnienie. – To, że postanowiłem upublicznić swój plan, nie zmienia faktu, że robię wszystko dla siebie – przyznaje Kapsel. – Po pierwsze chcę sobie udowodnić, że to ja kieruję swoim portfelem, a nie portfel mną. Chcę czuć, że w każdej chwili mogę odmówić sobie czegokolwiek, że nie działam impulsywnie, że nie daję się skusić reklamom, promocjom czy innym chwytom marketingowym.

Rachunki, przygody oszczędnościowe i fotorelacje z taniego gotowania na stronie www.kapsel.blox.pl