Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Wielka Brytania - jedno prawo dla wszystkich

Wielka Brytania - jedno prawo dla wszystkich

Wielka Brytania jest miejscem, gdzie w ciągu ostatnich trzech lat osiedliła się liczna, wielotysięczna rzesza naszych rodaków. To niesie za sobą szereg rozmaitych problemów, z którymi zmagamy się codziennie. Ale – co najważniejsze – potrafimy już owym problemom sprostać, tworząc własne inicjatywy, wspierające działania mające na celu nasze równouprawnienie i zwiększenie świadomości dotyczącej posiadanych przez nas praw.

A o tym, ile wysiłku i energii kosztuje dochodzenie swoich racji, wie z pewnością każdy, kto miał kontakt z miejscowymi instytucjami. Niestety, jednym z największych problemów, z jakimi wciąż się spotykamy, jest nietolerancja połączona częstokroć z objawami rasizmu. Prawo brytyjskie jest w tym zakresie surowe, a jego przestrzeganiem zajmuje się szereg miejscowych organizacji społecznych. Problem stał się na tyle poważny, iż w efekcie powstały także organizacje polonijne, których celem jest wsparcie Polaków, będących ofiarami szeroko pojętej „nietolerancji”. Jedną z nich jest założona przez Violettę i Zbigniewa Liszków w tym roku w Southampton organizacja „UNITAS”.

Pomoc na Wyspach

– Nasza organizacja ma służyć radą i pomocą Polakom, którzy spotkali się z jakąkolwiek formą dyskryminacji, rasizmu i ksenofobii w miejscu pracy czy zamieszkania oraz w miejscach publicznych. Chcielibyśmy też prowadzić statystykę takich zdarzeń oraz współpracować z podobnymi organizacjami na terenie Zjednoczonego Królestwa i w Polsce. Najważniejszą jednak sprawą jest uświadomienie Polaków tu żyjących, jak powinni reagować w przypadkach zetknięcia się z tego typu zjawiskami. Z dotychczasowej naszej wiedzy wynika, że Polacy są w dalszym ciągu bezradni, nie wiedzą jakie mają prawa i wycofują się nawet w przypadku bardzo poważnych incydentów – mówi Violetta Liszka, współzałożycielka „Unitas-u”.

Polskie małżeństwo z zamiarem rozpoczęcia tego typu działalności nosiło się już od dłuższego czasu. Przypadków przemocy wobec Polaków było bowiem coraz więcej. W samym przeszło 220-tysięcznym Southampton, gdzie Polacy stanowią już ponad 10% miejscowej ludności, są one niemal na porządku dziennym. – Takie zachowania mają tendencje rosnące i niestety przypadki dyskryminacji i agresji wobec Polaków są coraz częstsze i przybierają coraz bardziej niebezpieczne formy. To już nie tylko agresja werbalna. Coraz częstsze są napaści na domy zamieszkane przez Polaków, a także przypadki ciężkich pobić, nawet ze skutkiem śmiertelnym. Polacy są napadani na ulicach, w sklepach, w lokalach, klubach, a nawet w swoich domach – dodaje Zbigniew Liszka, który wspólnie z małżonką sam stał się ofiarą brutalnego pobicia. Incydent ten opisywały miejscowe media i stał się on jednym z powodów powstania organizacji pomagającej Polakom w takich sprawach.

Dojść swoich praw

26 stycznia tego roku Zbigniew Liszka – jak co dzień – wyszedł po żonę wracającą z pracy. Pani Violetta jest pracownikiem medycznym w Southampton General Hospital i kończy pracę późnym wieczorem. Tego dnia polskie małżeństwo w drodze do domu zostało napadnięte przez zgraję wyrostków. Usłyszawszy język polski napastnicy, których było prawdopodobnie ośmiu, zaczęli wyzywać i opluwać swoje ofiary, a w efekcie skatowali pana Zbigniewa, obrzucając go przy tym rasistowskimi wyzwiskami. Polak doznał bardzo poważnych urazów głowy, mając m.in. uszkodzenia wewnętrzne krtani i złamaną trzykrotnie kość policzkową. Od tego czasu przebywa pod stałą obserwacją lekarzy, a jego życie z powodu niezwykle poważnych urazów już nigdy nie będzie takie samo jak przed pierwszym pobiciem. Pierwszym, gdyż sytuacja powtórzyła się także 1 marca. Opieszałość miejscowej policji, która nijak nie pomogła naszym rodakom, mimo szczegółowych opisów zdarzenia, świadków i danych napastników, była podstawą podjęcia ostatecznej decyzji: „będziemy działać!”.

– Nie byliśmy zadowoleni z działań policji. Półtora miesiąca czekaliśmy na numer sprawy, co jest konieczne do dochodzenia swoich racji. Próbowano nam tłumaczyć, iż to było zdarzenie chuligańskie, a nie rasistowskie. Generalnie nie mogliśmy liczyć na ich pomoc, nie chcieliśmy jednak się poddać, dochodzimy swoich praw i dziś – niestety – wiemy, że takich osób jak my jest w Wielkiej Brytanii zdecydowanie więcej – mówi Violetta Liszka.

Nazwa „Unitas” po łacinie znaczy „jedność” i dobrze oddaje zamierzenia jego założycieli. Pomoc jest skierowana bowiem nie tylko do Polaków, ale do wszystkich poszkodowanych, którzy chcą domagać się swoich praw.

Wsparcie

Zrozumienie dla swoich działań i dużą pomoc na początku działalności uzyskali od Dave Adcocka, project managera organizacji EU Welcom, który od przeszło dwóch lat pomaga – nie tylko w Southampton – Polakom. Na tyle, iż już wielokrotnie otrzymywał anonimowe groźby, iż „źle skończy, jeśli nadal będzie pomagał”. – Daliśmy także ogłoszenie w internecie, iż poszukujemy osób w ten sposób potraktowanych i poszkodowanych. Chcieliśmy się rozeznać w skali problemu i… ilość odpowiedzi przeszła nasze wszelkie oczekiwania. Otrzymaliśmy bardzo wiele sygnałów z terenu całej Wielkiej Brytanii. Informacje o przejawach rasizmu wobec Polaków w miejscach pracy i miejscach zamieszkania, o napadach i pobiciach, których ofiarami byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Szczególnie bolesny dla nas był kontakt z rodzicami 19-letniego chłopca, który zmarł na rękach ojca po bardzo ciężkim pobiciu. Przyczyną napaści – jak dowiedzieliśmy się od ojca – było jego polskie pochodzenie. Postanowiliśmy wtedy właśnie założyć „Unitas” i zacząć działać, jako że jest zapotrzebowanie na pomoc i informację w tej kwestii – zwierza się Violetta Liszka. A to było z kolei możliwe dzięki pomocy i współpracy z życzliwymi sprawie osobami z Southampton City Council i miejscowego Citizen Advice Bureau.

Założyciele „Unitas”-u wysłali również listy informujące o powstaniu organizacji do Ambasady Brytyjskiej w Warszawie i do brytyjskich urzędów, które wyraziły swoje poparcie i zainteresowanie, a dzięki kontaktom nawiązanym z Home Office informacja trafiła też do brytyjskiego MSW.

Od tamtej pory organizacja, mimo niewielkiego obycia na rynku, służy radą i pomocą Polakom i obywatelom z Europy Środkowej i Wschodniej, którzy spotkali się z przemocą, przejawami nietolerancji i homofobii. Jest to organizacja wolontariacka, która docelowo ma szansę stać się oddzielną komórką przy Commision For Racial Equality – największej w Wielkiej Brytanii organizacji zajmującej się przeciwdziałaniem rasizmowi. Przybysze z Europy Środkowej i Wschodniej, w tym oczywiście z Polski, wciąż nie bardzo wiedzą jak się bronić, a zjawisko dyskryminowania jest dla nich czymś nowym – w przeciwieństwie do innych społeczności, które na Wyspach Brytyjskich mieszkają już od dłuższego czasu, a które posiadają już odpowiednie organizacje, by móc się bronić i przeciwdziałać takim zjawiskom.

Żyć godnie

– Z naszych doświadczeń wynika, że instytucje powołane do pomocy ofiarom przestępstw na tle rasowym (np. policja, Victim Support, Community Support Team) nie są wystarczająco logistycznie przygotowane do udzielenia pomocy białym przybyszom z Europy. Jesteśmy pewni, że jeśli problem nie zostanie zauważony, będzie nadal niebezpiecznie narastał. Jesteśmy realistami i nie oczekujemy, że nienawistne emocje znikną z naszego życia całkowicie. Zbyt głębokie są ich korzenie oraz satysfakcje, jakich różnym osobom i grupom dostarcza ich kultywowanie i podsycanie. Chcemy jednak dążyć do tego przynajmniej dlatego, że pewnych słów, zniewag i argumentów nie wolno używać. Pragniemy też, aby każdy obywatel Unii Europejskiej mógł żyć, mieszkać i pracować godnie i bezpiecznie, w miejscu wybranym przez siebie – napisali założyciele „Unitas”-u w liście do rodzimego konsulatu w Wielkiej Brytanii, który jest jedną z nielicznych placówek, pomagających (w zakresie swoich obowiązków) w podobnych przypadkach Polakom.

– Konsulat Generalny RP w Londynie podjął współpracę z grupą obywateli polskich zamieszkałych w Southampton, którzy padli ofiarą przestępstwa na tle rasowym (narodowościowym) i postanowili założyć stowarzyszenie, które będzie świadczyć pomoc obywatelom polskim w tego rodzaju sytuacjach. Mamy nadzieję, że wspomniane stowarzyszenie, które aktualnie jest w fazie organizacji, podejmie ścisłą współpracę z Commission for Racial Equality, a jego działalność zwróci uwagę na przejawy wrogości narodowościowej, której przypadki ciągle niestety się zdarzają – mówi Konsul Generalny RP w Londynie, Janusz Wach.

Cel działalności

Problem rasizmu i szowinizmu okazywanego wobec kogokolwiek, w tym przypadku wobec Polaków przebywających na terenie Wielkiej Brytanii, wymaga dokładnego zbadania. „Unitas” ma zatem na celu zdobycie i spopularyzowanie wiedzy o skali, źródłach i charakterze zjawisk, z którymi będzie się zmagać. Ważne przy tym będzie rejestrowanie i dokumentowanie przejawów rasizmu, antysemityzmu i ksenofobii w mediach, w edukacji, w księgarniach, w propagandzie stronnictw politycznych i w innych obszarach życia publicznego, a także akty werbalnej i fizycznej agresji wobec osób odróżniających się wyglądem, językiem czy wyznaniem.

Nie mniej uważnie odnotowywane będą także zachowania pozytywne i godne upowszechnienia.

Założyciele „Unitas”-u uważają bowiem, że przede wszystkim należy budzić wrażliwość ludzi, środowisk i instytucji zezwalających na tego rodzaju działalność na swoim terenie i legitymizujących ją. Planują także zmierzać do tego, aby zebrania dyskusyjne towarzystwa owocowały opracowaniami, które będą dostępne tak dla ich uczestników, jak i dla wszystkich zainteresowanych. – Chcielibyśmy i apelujemy o to do wszystkich chętnych do działania w naszej organizacji, aby członkami naszego stowarzyszenia byli dziennikarze, pracownicy społeczni, duchowni, ludzie różnych zawodów, różnego wieku i różnych politycznych orientacji, złączeni przekonaniem o potrzebie działania powstrzymującego antysemityzm i agresywną niechęć do obcych oraz popularyzującego wzory poszanowania praw człowieka i różnorodności kultur. Stowarzyszenie jest otwarte dla wszystkich podzielających to przekonanie. Jego zdolność do działania i do rozwoju zależeć będzie od tego, czy członkowie gotowi będą poświęcić jego pracom jakąś cząstkę swojego czasu, zainteresowania i energii. Od wkładu wszystkich członków zależeć będzie szybkie okrzepnięcie organizacyjne stowarzyszenia i sprawność jego funkcjonowania – apelują Violetta i Zbigniew Liszka.

Współdziałanie

Ciężar zadań związanych z kształtowaniem kultury tolerancji wymaga jednak współdziałania wielu instytucji i stowarzyszeń. Stowarzyszenie „Unitas” zdecydowanie więc popiera łączenie wysiłków i wymianę doświadczeń podobnych organizacji w różnych krajach, ponieważ „trucizny nietolerancji, ksenofobii i antysemityzmu nie są ograniczone do żadnego z nich”. Rzetelną informacją będą zatem także wspierane rządowe prace nad raportami o wykonaniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Konwencji Narodów Zjednoczonych o dyskryminacji rasowej. Choć oczywiście konieczna w tym względzie jest również współpraca z Komisją Rady Europy do Walki z Rasizmem i Nietolerancją i z innymi europejskimi i narodowymi ośrodkami o podobnym profilu.

Obecnie podjęto już współpracę w największymi organizacjami polskimi, które pomagają wesprzeć Polaków zamieszkałych w Wielkiej Brytanii: „Otwartą Rzeczpospolitą”, ściśle współpracującą z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, z Polską Akcją Humanitarną i ze Stowarzyszeniem „Nigdy Więcej”, które w ostatnim czasie kładzie szczególny nacisk na pomoc polskim emigrantom. Generalnie jednak „Unitas” gotowa jest do współdziałania ze wszystkimi towarzystwami, fundacjami i redakcjami, którym leży na sercu ta sama sprawa.

Pomoc z Polski

Potrzebę pomocy w rozwiązaniu problemów Polaków na Wyspach Brytyjskich dostrzegają także organizacje ogólnopolskie. Jednak z największych tego typu wspomniana „Nigdy Więcej” jest szczególnie zainteresowana rynkiem brytyjskim i działalnością na tym terenie.

– Każdy, kto spotkał się z przejawami rasizmu, ksenofobii itd., może liczyć na naszą pomoc. Staramy się nagłaśniać pewne sprawy, udzielać pomocy osobom poszkodowanym, jak również monitorować przebieg poszczególnych wydarzeń. Tak było chociażby w sprawie z polskim oddziałem neofaszystowskiego Blood and Honour i ich stroną Redwatch, na której znaleźli się „Zdrajcy rasy” – podkreśla Wiktor Marszałek, jeden z głównych koordynatorów działań „Nigdy Więcej”.
Stowarzyszenie powstało jedenaście lat temu, na bazie działającej wcześniej Grupy Antynazistowskiej, z inicjatywy ludzi, którzy nie byli obojętni na przemoc „brunatnych bojówek”, jakie stały się aktywne w Polsce po 1989 roku. Jej aktywność prowokuje przede wszystkim „polityka obojętności wobec narastającej fali nienawiści do innych narodów, odradzającej stare konflikty i szerzącej szowinizm oraz brak jednoznacznego sprzeciwu społecznego wobec tej sytuacji”. I jest to rzecz zbieżna z sytuacją panującą częstokroć w specyficznym czasie i miejscu na Wyspach Brytyjskich. Ten stan z kolei zmienia się m.in. poprzez budowę społecznej grupy nacisku w celu eliminacji wszelkich zbrodniczych ideologii.

Organizacja ta prowadzi szeroko zakrojoną działalność wydawniczą, edukacyjną i oświatową, a także mobilizuje do aktywności środowiska społeczne, kulturalne i polityczne. Wydaje kwartalnik „Nigdy Więcej”, przez wielu uznawane za najpoważniejsze pismo zajmujące się problematyką nietolerancji. Przed dwoma tygodniami przebywał w Londynie przedstawiciel organizacji, co w niedługim czasie zaowocuje otwarciem przedstawicielstwa w brytyjskiej stolicy.

Skuteczna współpraca

Podobnie jak w przypadku „Unitas”-u będzie to pomoc dla wszystkich, którzy zetkną się z problemem nietolerancji. Podkreślić należy, iż pomoc oparta na wiedzy i doświadczeniu osób działających w „Nigdy Więcej”.

– Współpracujemy z organizacjami mniejszości narodowych w Polsce, pokrewnymi organizacjami i ośrodkami zagranicznymi, Kościołem Katolickim i innymi wspólnotami wyznaniowymi, środowiskiem ludzi niepełnosprawnych, związkami kombatanckimi, twórcami kultury i sztuki oraz organizacjami społeczno-politycznymi. A skupiamy wolontariuszy, którzy po prostu nie są obojętni. Są wśród nas zarówno młodzi ludzie, studenci, jak i osoby aktywne zawodowo – dodaje Wiktor Marszałek. Jednakże stowarzyszenie współpracuje również z organizacjami spoza Polski, w tym także z Wielkiej Brytanii, co jest niezwykle istotne w przypadku udzielania pomocy zamieszkałym tu Polakom. Na uwagę zasługuje fakt, iż „NW” jest zrzeszona w „United” – sieci przeszło 600 organizacji pozarządowych, które zajmują się problematyką nietolerancji, ksenofobii, antysemityzmu, rasizmu oraz problemami imigrantów. Jest też współzałożycielem sieci FARE (Football Against Racism in Europe), która prowadzi aktualnie kampanię pod hasłem „Wykopmy Rasizm ze Stadionów”.

Oprócz tego jest także prowadzony program polegający na prowadzeniu ośrodka informacyjnego, monitorowaniu i odnotowywaniu wszelkich incydentów na tle narodowościowym i rasowym.

W ramach tego programu prowadzone jest również archiwum gromadzące przejawy szowinistycznie motywowanych działań. Trwa też kampania muzyczna pod hasłem „Muzyka Przeciwko Rasizmowi”, a jest także prowadzony szereg innych działań informacyjno-edukacyjnych.

O skuteczności działań stowarzyszenia „Nigdy Więcej”, do którego mogą się zgłaszać po pomoc Polacy z Wysp Brytyjskich (adres znajduje się w ramce obok), świadczy choćby udana kampania na rzecz umieszczenia w Konstytucji RP zakazu działania organizacji faszystowskich i rasistowskich (art.13), wydanie serii płyt z cyklu „Muzyka Przeciwko Rasizmowi” z udziałem najwybitniejszych polskich muzyków rockowych, ujawnianie począwszy od 1994 roku licznych skrywanych faktów z życia organizacji skrajnie prawicowych, a także publikacja kilkudziesięciu artykułów dotyczących wszelkich form nietolerancji w największych opiniotwórczych mediach w Polsce.

Gdzie szukać wsparcia?

Oprócz wymienionych powyżej ośrodków Polacy mogą liczyć także na pomoc miejscowych – zarówno państwowych, jak i społecznie działających – instytucji zajmujących się pomocą. Podstawową tego typu placówką jest Citizen Advice Bureau – organizacja posiadająca na terenie Wielkiej Brytanii przeszło 3000 biur, w których można uzyskać nieodpłatnie pomoc prawną i informację o możliwościach rozwiązywania różnorakich problemów. Informacje te udzielane są w języku angielskim, warto więc przez umówieniem się na wizytę zadbać o możliwie bezproblemowy kontakt i jeśli nie mówimy po angielsku, przyjść w obecności osoby posługującej się tym językiem w sposób komunikatywny. CAB, zatrudniająca przeszło 20 tysięcy osób, nie pobiera opłat, ponieważ jest instytucją charytatywną, a jej mottem jest hasło: „The charity for your community”. Tu znajdziemy pomoc począwszy od kwestii doradztwa, poprzez wypełnianie dokumentów, a na pomocy prawnej i reprezentowaniu klienta skończywszy. Placówki CAB znajdują się w większości brytyjskich miejscowości.

Jego odpowiednikiem, w którym można uzyskać poradę w języku polskim, jest East European Advice Centre. Jest to niezależna instytucja, w której można uzyskać porady i informacje w zakresie prawnym, opieki zdrowotnej, prawa imigracyjnego i mieszkaniowego, zadłużeń itp. Jest to placówka działająca z przeszło 20-letnim doświadczeniem, której petentami są osoby z Europy Wschodniej i Centralnej. Z uwagi jednak na dużą liczbą zgłaszanych spraw na odpowiedź w EEAC czeka się nawet do dwóch tygodni.

Warto podkreślić, iż podobnie jak w przypadku poważnego naruszenia prawa, czego niestety doświadczają na własnej skórze nasi rodacy, takim naruszeniem, z którym możemy się zwrócić także do powyższych instytucji, są też wszelkie akty dyskryminacji w miejscu pracy (począwszy od słownych utarczek i obrażania ze strony współpracowników i przełożonych, a na sprawie mobbingu skończywszy).

Świadomość praw i obowiązków

Na Wyspach Brytyjskich można więc równie dobrze upominać się o wszelką pomoc, jak choćby opieka policji i Victim Suport, Racial Equality Adviser oraz miejscowych Civic Centre. Można jednak – i należy o tym wiedzieć – w skrajnych przypadkach domagać się odszkodowania za urazy psychiczne i fizyczne od CICA (Criminal Compensation), jak również odszkodowań za wszelkie przestępstwa popełnione przez wspomnianych pracodawców oraz pośredników, których ofiarami wciąż padają Polacy.

Mimo stosunkowo innej już świadomości Polaków dotyczącej swoich praw i obowiązków problem ten będzie stale obecny w przypadku tak licznej społeczności emigracyjnej, jaką tworzą Polacy w Wielkiej Brytanii. Najważniejsze jest w tym przypadku jednak to, iż po trzech latach od wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej i zainicjowania licznej fali emigracyjnej na Wyspy Brytyjskie, zaczęliśmy proces tworzenia organizacji, instytucji i struktur, które – w oparciu o obecnie funkcjonujące – będą spełniały ważną rolę w życiu przyszłej Polonii brytyjskiej. A placówki pomocy (także prawnej) są w tym przypadku podstawowymi instytucjami, z jakimi może się zetknąć jeszcze wielu z nas.